Decoupage, rękodzieło artystyczne... To moje pasje... moje hobby... galeria decoupage, maski, manekiny, lampy, ceramika, pudła, pojemniki... deseczki, wazony, lampiony...

Inne hobby

niedziela, 02 czerwca 2013

Bielenie, postarzanie, vintage, shabby chic... 

...uwielbiam i staram się też, aby powstawały takie rzeczy.

U mnie w domu też na każdym kroku pojawiają się takie rzeczy.

Uwielbiam, uwielbiam i mam nadzieję, że Wy też.


Łopatki ozdobne w ilości dwóch sztuk powstały nie tak dawno, bardzo podobne, a jednak jak różne.

Jeśli komuś się podobają to zapraszam na maila.

 

Serducho postarzone metodą suchego pędzla  z napisami w kolorze białym.

 

Dwa komplety serduszek zawieszek, po 8 szt w komplecie. 

Jedne we wzorek ornamentowy, drugi komplecik w literki alfabetu.

Białe wzory na brązowym tle.

Mogą służyć jako ozdoba osobno, jak i komplecie.

To zajawka jednych z niewielu rzeczy wykonanych moją ręką i czekających na nowych właścicieli.

Serdecznie zapraszam do odwiedzin.

Margo

Przygarnęłam stare krzesło i nadałam mu stare nowe życie.

Uwielbiam rzeczy, które zdobią dom.

Najbardziej jednak te, które pomimo swojego wieku można wykorzystać na nowo.

Tak jak to krzesło, znalezione przez wujka.

Było przygotowane do utylizacji u wujkowego sąsiada na ogródku.

Zniszczone, z podartym rattano-podobnym siedziskiem, paskudnie brudne i bez kilku śrub trzymające go w całości. Mnie to jednak nie odstraszyło i przygarnęłam to biedactwo pod swój dach.

Po kąpieli, oczyszczeniu i lekkim odświeżeniu farbą oraz nadaniu kilku obdrapań prezentuje się już całkiem przyzwoicie.

A jak jeszcze dodałam mu uszyte własnoręcznie siedzisko to nabrało zupełnie innego wyglądu i charakteru.

Jeszcze nie ma swojego ulubionego miejsca, ale wierzę, że go niedługo znajdzie i będzie mu tam dobrze.

W zbliżeniu

i raz jeszcze w całości

CO o tym myślicie.

Chyba całkiem ładnie się prezentuje.

I jeszcze posłuży wiele lat.

Pozdrawiam z nutką nostalgicznego klimatu

Margo

czwartek, 21 marca 2013

Z racji tego, że zawsze mi się marzyło coś takiego, a marzenia się przecież spełniają to w ostatni weekend wzięłam udział z moją psiapsiółeczką Majeczką w Akademii Rękodzielniczej, a dokładnie w warsztatach "Malowania na jedwabiu". Prowadziła je super fajna kobietka Jedwabna Joanna. Nie dość, ze miła i sympatyczna przeokrutnie, to jeszcze jaka zdolna.

A poniżej moje zmagania nad pracą, nie powiem, że łatwą, ale za to jaką pochłaniającą.



Gosi poczatki



Gosi początki2



I oto co nam wyszło... chusty-gawrochy o wymiarach sporych, bo 90 na 90 cm. Coś fajnego i wiem, że to nie pierwsza i nie ostatnia taka malowana ozdoba szyjna...



Chusta jedwabna

 

chusta jedwabna M

 

Ramy są już w przygotowywaniu, jeszcze zakup odpowiednich specyfików i jadę z "ogniem", aż będzie furgotało.

Moja córcia, choć jeszcze nie ma 4 latek, już chętna do prac wspólnych nad jedwabiem, więc małe ramki też powstają.

A co, wychodzę z założenia, że

co Misia się nauczy za młodu, to duża Michalina będzie potrafiła.

Jak chce, to niech sobie maluje, póki może i ma ochotę.

Miłego dzionka życzę Wam.

 

środa, 30 stycznia 2013

Skrzynki co prawda już nie mam od pewnego czasu, ale pozostały mi jej zdjęcia, które chciałabym Wam pokazać, ponieważ uważam, że całkiem sympatycznie wygląda.

Co prawda nie małą srzyneczkę, wykonałam klasyczną metodą przecierki tzw. sychego pędzla. Do ozdobienia użyłam szablonu, który mi wyjątkowo podpasował do tej skrzyneczki. Porządnie wylakierowałam średniego połysku lakierem. Domalowałam jeszcze kilka efektów ozdobnych konturówką miłych dla oka.

Tak wygląda

skrzynka shabby



skrzynka



skrzynka

A tak z bliska

skrzynka shabby

 Pozdrawiam

i

Milego dzionka życzę

Margo

 

wtorek, 03 stycznia 2012

Jestem osobą, która lubi różne piękne rzeczy... i nie koniecznie tylko w jednym stylu i tak min. podobają mi się wykonania różnych różności w stylu shabby chic, vintage, retro...

Duże serducho powstałe metodą suchego pędzla...

jedna strona

serdulek

i z drugiej strony

serce

Malutki obrazek do kompletu...

obrazek

I troszkę inaczej wykonana skrzynka na klucze... z reliefem i cieniowaniem.

skrzynka na klucze

Powstała całkiem fajna, stara, powycierana komodka na klucze, która będzie wisiała w pewnym przedpokoju -  wiatrołapie...

skrzynka na klucze

Szczęśliwego Nowego Roku 2012!!!!!!!!!!!!

a tutaj już sam środek, również powycierany, poprzecierany i pocieniowany

skrzynka na klucze

 

wtorek, 30 sierpnia 2011

Kilka miesięcy temu, bo jeszcze gdzieś na początku wiosny, dostaliśmy w spadku od wujka piękny, stary, pocztowy kufer.

Piękny, stary, ale i koszmarnie zakurzony oraz zniszczony.

 Pamiętał chyba jeszcze czasy przedwojenne.

Odkopany przez wujka na strychu przy wiosennych porządkach. Piękny, duży, skórzany z podkuciami, jak widać na fotkach. Skórzane obicie w tak koszmarnym stanie, że podczas szorowania wałkowało się pod palcami. Niestety kufer musiał przejść takie szorowanie, bo nie nadawał się do wprowadzenia do domu.

Później nastąpił czas wietrzenia, bo po otwarciu po kilkudziesięciu latach raczej nie nadawał się do użytku. Wietrzyłam go długo i używałam przeróżnych specyfików do wywabiania smrodu, aż wreszcie ustąpił, ten smród oczywiście, ustąpił i poddał się w końcu moim intensywnym zabiegom.

Pomysłow miałam kilka, lecz pozostałam przy jednym z najprostrzych, ponieważ chciałam bardzo, aby pasował do mojej sypialni i ewentualnie innych wnętrz,

Przy nadawaniu mu nowego życia użyłam najzwyklejszej białej akrylowej farby, gąbki, szmatki i na koniec lakieru, aby wzmocnić używaną wcześniej farbę.

Czyli zwykłe bielenie doprowadzające przedmiot do stylu vintage i shabby chic... według mnie najpiękniejszy styl i wdzięk...

Zamka jeszcze się nie dorobiłam, ponieważ aby pozbyc się wnętrzności poprzedni został wyłamany, bo klucz gdzieś się przez tyle lat zapodział. Tym sposobem kufer straszy wielką dziurą, ale tylko do czasu...

 

 

Cały w okazałości swojej

 

Piękne okucia i wykończenia...

 

W kąciku w sypialni...

 

Środek miał być wykończony tapetą, ale pomysł upadł na rzecz gazety... i wygląda tak:

 

I tym sposobem mam kolejna rzecz, którą zostawiam w swoim domku na zawsze...

sobota, 27 sierpnia 2011

Tak już jest, ze raz zaglądam tutaj kilka razy dziennie, a innym razem rzadziej zdeczka.

Nie tłumacze się wcale, wiecie jak jest i pewnikiem u każdego z nas tak bywa.

Tym razem również zajmę Was moją kolejną rzeczą, którą wykonałam dla swojego domu...

Dzisiaj pochwalę się moim nowym tworem, czyli kolejną manekinową lampą stołową, która stanęła, tym razem, w prawie centralnym miejscu salonu... w miejscu gdzie zawsze brakowało mi światła i jakiegoś oświetlenia. Tak też powstała moja nowa stara lampa. Stara ponieważ noga i cała podstawa została przechwycona z babcinej rupieciarni, zaś klosz dokupiony w odpowiednim rozmiarze, ponieważ musiał sobą podwyższyć i nadać kształt powstałej lampie. Kiecka na abażur powstała z wyszukanej i kupionej ze względu na koronki, dawno temu bluzeczki w sklepie typu ciocholandzik. Guziczki zostały ozdobione pięknymi małymi różyczkami w białym kolorze. A pasek ze starej, tym razej maminej, koronki. Wszysko poupinałam w całość i lampa manekin została ukończona. Wracając do podstawy to nie przerabiałam jej wcale, gdyż podoba mi się taka jaka jest.

 

 

czwartek, 28 lipca 2011

Z tego co pamiętam w jednym z ostatnich postów odgrażałam się, że poczyniłam kilka rzeczy dla siebie i dla swojego otoczenia, czytaj swojej przystani... domu.

Kiedyś widziałam na jakimś blogu u bardzo zdolnej kobietki piękne szyte pokrowce na abażury tzw. sukienki na abażur... z falbanami z firan i takie różne cuda. (przepraszam, ale niestety nie pamiętam gdzie i kto zacz, i z tego powodu nie mam linka)

Wtedy właśnie zamarzyły mi się własne takie  cudne lampy do mojej sypialni... trochę romantczne i trochę inne niż wszystkie znajdowane w sklepach.

Troszkę czasu minęło od narodzenia się pomysłu do jego realizacji, ale wydaje mi się że warto było poczekać...

Podstawy lamp kupiłam kiedyś przypadkiem w jakimś supermarkecie tylko z powodu ładnego kształtu nogi, a że kolory neutralne choć lekko różniące się od siebie i kształty nieco inne to mi przypasowały. Miały być pomalowane i ozdobione decoupag'em, a abażury proste jednokolorowe i wąskie. Abażurów nigdzie nie mogłam znaleźć, bo albo nie ten kolor, albo nie taki kształt jak mi się umyślił, więc podstawy leżały i nabierały mocy. Kiedy zmiana pomysłu uaktywniła się na dobre pojechałam do wszystkim znanego sklepu meblowego pod nazwą Ikea i nabyłam drogą kupna jedne z najbardziej prostych i oklepanych abażurów jakie były na stanie.

Kolejną wycieczką było kilka sklepów, do których co poniektórzy wstydzą się zaglądać, bo nazwa markowo-podobna i obciachowa. Szczerze mówiąc uwielbiam takie sklepy typu ciucholand, lumpeks, szmaciarnia czy klamociarnia, ponieważ zawsze można coś ciekawego wyniuchać i upolować. Wcale do ubrania, ale wręcz przeciwnie. Tak też połaziłam, pozglądałam i znalazłam fajne gatunkowo batystowe bluzeczki zdeczko za małe dla mnie, ale na moje "kiecki" w sam raz... jedna falbianiasta, druga kokarciasta z guzikami jak w modnych ostatnio żyrandolach.

A że mam bzika na punkcie manekinów, które rozstawiam w domu po kątach i komodach powstały takie lampiowe manekiny...

Lampa w sukience kokardowej...

lampa w kiecce

 

kieckowa lampa

 

kieckowa lampa

 

Druga lampa w sukience falbianiastej...

kiecka na abażur

 

kiecucha na lampę

 

Ustawione w sypialni zachęcają do podświetlenia, zdobiąc szafeczki nocne, które są jeszcze do przerobienia. Do takiego stopnia wpadły w oko moim znajomym, że mam już pierwsze zamówienie od mojej Teściowki na tego typu lampki nocne do Jej sypialni... co miłe dla mnie bardzo. Tak, więc praca w toku, bo część gadżetów już mam...

niedziela, 10 lipca 2011

To, że mnie tu nie było małą chwilę to nie znaczy, że nic nie poczyniłam w międzyczasie. A jakże... Tym razem typowo dla siebie działałam...

Dostałam lustro nie takie znowu stare, ale kilkuletnie i bez żadnych urazów. Jednak znudziło się właścicielom i postanowili go wyrzucić, bądź oddać. Skandal pomyślałam! Przygarnęłam, bo szkoda było go się pozbyć, a może wylądowałoby na śmietniku. Przygarnęłam choć totalnie rama mi nie pasowała, gdyż płyta mdf oblepiona okleiną w kolorze niby brązowym z czarnymi, maszynowymi przyciemnieniami wyglądała "nie w moim stylu". Ot takie sobie...

Widząc w nim, w tym lustrze, potencjał zaopiekowałam się nim od razu. Miejsce docelowe wynikło podczas przygotowań i jego "renowacji".

Popatrzcie sami czy teraz nie jest niezwykłe?

Pobielone i postarzone przecierkami w odcieniach brązu pasującym do pozostałych mebli.

 

postarzone lustro

To góra lustra. Bardzo podoba mi się ten wystający gzymsik nad nim...

postarzone lustro

A tutaj już dolna jegoo część...

postarzone ludtro

To były fragmenty,

 a teraz w całej okazałości...

a miejsce jak widać się znalazło w sam raz...

postarzone lustro

 

poniedziałek, 28 lutego 2011

... tym razem francuskie candy w The Mouse House

undefined

http://myszka-themousehouse.blogspot.com/2011/02/francuskie-candy-urodzinowe.html

 
1 , 2
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze
Tagi

http://www.facebook.com/pracownia.margo


Katalog-blogow.pl


napisz do mnie
moja strona

Na Moim Allegro

W Mojej Pracowni

Licznik Odwiedzin, Licznik Wizyt

zegar

W większości prace prezentowane na moim blogu są dostępne w sklepiku.

Jeżeli któraś z prac „przypadła CI do gustu” i chciałbyś ją mieć, proszę o kontakt ze mną.

Wszystkie umieszczone na blogu opisy, teksty, zdjęcia i prace są mojego autorstwa i przeze mnie wykonane. Jeśli autorem jest ktoś inny to zamieszczam o tym informację. Proszę i nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich zdjęć, tekstów i prac bez mojej zgody.