czwartek, 17 maja 2012
...jest efektem mojego uczestnictwa w jednych z kilku przeprowadzonych warsztatach "Akademii Decoupage Stamperii", odbywających się w Warszawie w dniach 21-22 kwietnia. Warsztatów było kilka, a może kilkanaście różnorodnych - ja wzięłam udział tylko w kilku, a to właśnie jeden z nich.
Jak widzicie wszystkie powstałe efekty są wystające - efekt 3D jak najbardziej udany.
Jeszcze wymaga wykończenia w środku i będzie gotowa. Technika ciekawa, specjalne pasty z różnorakimi efektami i różne papiery, ale znając mnie jestem w stanie takie efekty uzyskać używając normalnych i standardowych preparatów i farb. Jednak technika fajna, ale ceny preparatów Stamperyjnych nie bardzo mnie zachęca do ich używania, więc szukam innych rozwiązań. I pewnikiem sprawdzę niedługo jak to wyjdzie po mojemu, a na razie efekt stamperyjnych preparatów. Pozdrawiam i niedługo pokarzę co jeszcze umodziłam na odbytych warsztatach.
wtorek, 15 maja 2012
Wiem, że mnie tu nie było chyba z miesiąc, tak szybko mi czas leci, że czasami nie nadążam za nim. Za co przepraszam bardzo. Pomimo mojej prawie miesięcznej nieobecności informuję, że jestem i działam dalej w moich twórczych działaniach i pomysłach. Witam wszystkich moich zaglądaczy i pozdrawiam cieplutko. A na przeprosiny kilka zdjątek lustra po afrykańsku, które po zakupie przeleżało kilka miesięcy w kącie czekając na odpowiedni pomysł. I tak nim odzyskało nowe życie miało wiele przygód... tak się domyśliłam po jego wyglądzie. Lustro kupiłam w klamociarni w opłakanym stanie. Jednak po dokładnym przeglądzie wyniuchałam drewnianą ramę pod wieloma warstwam rożnokolorowej farby. Rama ze zdrowego i pięknego drewna, a samo lustro wyjmowane jak zdjęcie z ramek. Ktoś nawet nie wysilił się do przymocowania uchwytu do powieszenia go na ścianie, tylko wywiercił dwie wielkie dziury w samej ramie i przykręcił do ściany. Aż serce bolało za takie potraktowanie. Po dokładnym wyszlifowaniu ramy i zaszpachlowaniu dziur po śrubach, doprowadziłam ją do idealnej gładkości, potem zabrałam się do kolejnych kroków następujących po sobie... podkład, farba, odpowiednie przygotowanie pod afrykańskie wzory - tutaj użyłam pasty strukturalnej, następnie klej, dekor z serwetki oraz na koniec kilka warstw, w tym przypadku, błyszczącego lakieru do zadowalającego mnie momentu, aż powiedziałam dość - jest ok. A oto całość...
Jeszcze raz pozdrawiam cieplutko, bo ostatnio za oknami kiepskawa pogoda i deszczowa. Margo
piątek, 13 kwietnia 2012
... jajecznie. Kolejne dwa kompleciki, które wyszły spod mioch paluszków. Pokazuję je jeszcze teraz, ponieważ za chwilkę już będzie za późno i nie będę z jajami wyskakiwać w maju. Ten komplecik z różyczkami wyszedł mi bardzo podobny do tego z zeszłego roku, ale tak mi się bardzo podobał, że zrobiłam jeszcze jeden. Nie wiem czy wspominałam, że wszystkie jajeczka, które są w komplecikach, są drewniane i można śmiało nimi obracać. Nie biją się wcale. Są bardzo wdzięczne w obróbce i bardzo przypominają duże kurze jajeczka. Zdecydowanie tegoroczne są fajniejsze, od tych co miałam w zeszłym roku. Troszkę większe i ładniejszy mają kształt. Gładziutkie, że nic się nie zadziera i nie trzeba ich aż tak specjalnie traktować papierem ściernym, co za nimi przemawia bardziej niż za tymi zeszłorocznymi. Wszystko zależy od tego gdzie zakupimy i w jakim stanie, niestety nie zawsze widać jak co będzie się zachowywać. I komplecik potraktowany pasta strukturalną z przecierkami w tonacjach brązu. Bardzo delikatne i stonowane. Panie wciągnęły komplecik pod styl vintage.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Jeszcze jeden tegoroczny komplecik jajeczny tym razem w kurki... tak bardzo wiosennie.
Bardzo delikatny z małą ilością ozdóbek, przez co tak skromnie bardzo. Jednak nie wszystkie ozdoby muszą być bardzo wytworne i świecące. Są zwolennicy ozdób bardzo stonowanych i nie krzykliwych wcale. Całe szczęście, że każdy z nas lubi coś innego
poniedziałek, 02 kwietnia 2012
Wielkanoc zbliża się coraz szybszymi krokami, niedługo piątek wielki i "święcona" sobota, a ja dalej szaleję z jajkami. Powróciłam do moich ulubionych jajecznych komplecików. Pomysł narodził mi się w zeszłym roku i nadal bardzo mi się podobają takie kompleciki. Tym razem bez kogusików, różyczek i kwiatuszków i jasnych kolorów. Zachciało mi się tak bardziej elegancko i błyszcząco. I w zupełnie innej tonacji. Chciałam, aby były inne od tych, które już zrobiłam wcześniej i faktycznie mi się udało. Zupełnie w innym stylu. Komplecik nadaje się jak najbardziej dla Pani jak i Pana. Na zdjęciach nie widać ilości lakieru, ale uwieżcie mi na słowo... są wylakierowane na wysoki polysk. Pozdrawiam już świątecznie.
piątek, 30 marca 2012
Kolejne zawieszki druciano - jajeczne. Mówię Wam tak mnie wciągnęły te druciane ozdóbki, że już mam następne pomysły. Może teraz troszkę połączę decoupage z drucikiem. Co Wy na to moje drogie...? Pomyślę, pomyślę. A teraz wielka zawieszka w kształacie serduch z zawieszonymi w środku jajeczkami. Jajeczka wielkości sporych kurzych jaj oplecione drucikiem i umocowane na ukręconym serduchu. Tak sobie myślę, że zawieszka ta spokojnie nawet nadaje się do powieszenia w oknie, albo w innym widocznym miejscu. A teraz dla odmiany pobielone serducho uplecione z drucika. jedynie dla odmiany jajo widmo, czyli tylko imitacja jaja z samego drucika, ale bez jaja w środku. mała aranżacja W tle mój ukochany konik - zawieszka na biegunach. Pomalowany na biało i przyciemniony na brzegach na brązowo. A tu jajo druciane w zbliżeniu.
poniedziałek, 26 marca 2012
Jak obiecywałam, drucianego jajowania jeszcze nie zarzuciłam i wyplotłam takie oto ozdoby jajeczne. Drewniane jajeczka starannie pobielone oplotłam drucikiem. Ukręciłam z drucik tak, aby miały nóżkę i mogły swobodnie stać. Serduszkowa zawieszka, do powieszenia min. w oknie jako dekoracja, na klamce, uchwycie komody czy jako inna ozdoba. Moim zdaniem nie koniecznie świąteczno-wielkanocna, może służyć jako ozdoba całoroczna. Ozdobna zawieszka z dwoma jajkami. W podobnym stylu co poprzednia, ale jakże inna. Fajna robota ztym drucikiem, ale jak później paluszki bolą. Ale satysfakcja gwarantowana. Polecam
piątek, 23 marca 2012
... tak właśnie... szyję dalej i to dla dzieci i to przez dziecię, ufff Powoli sobie przypominam jak to jest zasiadywać przy maszynie. Powrót do szycia zapoczątkowały lalki Tildy, które pokazywałam kilka postów wczesniej. Szycie powróciło na prośbę mojej małej córeczki, "Mamuś usyj mi taką lalę i... misia i...". Inspiracją bywają gazety z gadżetami dla domu, książki np takie jak książki o ozdabianiu wnętrz czy ostatnio wydane tildowe książki takie jak "Radosne dekoracje" i inne, różne obrazki itp. ...i właśnie tak zaczęłam zasiadywać po troszeczku przy maszynie, choć pierwsza lala poszła na piechotę, zupełnie bez maszyny. Potem były serduszka, teraz są domki, bo "takie ładne som te domki, mama usyj plosze'. Cóż... już są i wiszą domki i woreczek na drobiazgi. A wieszak, właśnie wieszak jakiś rok temu trafił do pokoiku młodej. Potraktowany bejcą i przecierką biało-ecrie, aby pasował do reszty wystroju Misiowego pokoiku. Pozdrawiam Margo
wtorek, 20 marca 2012
Troszkę szyję ostatnio... choć dawno tego nie robiłam, ale przypominam sobie powoli. Te moje wytworki uszyłam jeszcze tak na walentynki. Moga służyć jako ozdobne zawieszki, bombki czy dodatek do dekoracji. Te w komplecie uszyłam ze zwykłego, ale uroczego materiału bawełnianego, chyba przeznaczonego na ściereczki kuchenne. Pozostałe serduszka uszyte zostało z innego materiału. Pomarańczowe jest filcowe, różowe polarowe, a w różyczki to czyściutka bawełna - miałam ich kilka, ale ostało się tylko jedno. Szycia troszkę nauczyła mnie moja mama, jak byłam jeszcze małolatą. W moim rodzinnym domu zawsze coś się szyło, przerabiało, haftowało czy dziergało na drutach. Nawet tata brał w tym udział. Było dzięki temu fajnie. Mama zdobywała gdzieś fajny materiał albo włóczkę, bo czasy były ciężkie, i brałyśmy się do roboty. Powstawały wtedy różne ciekawe rzeczy, których nie było w sklepach. Z czasem wyszło tak, że mama coś zaczynała, a ja dorywałam się do tej roboty jak głupi do sera i już nikomu nie pozwalałam się zbliżać. A jak byłam już troszkę starsza to tylko powstawało hasło, że coś np. "szyjemy" i bralam się do roboty sama i odciążałam w takich sprawach mamę. Tak sobie myślę, że dzięki temu, coś mi pozostało w głowie i przez takie podejście do robótek ręcznych mam teraz do nich ciągoty i lubię je bardzo.
niedziela, 18 marca 2012
Zdobycze jakie upolowalam jakiś czas temu. Zawsze małam na takie cudeńka ochotę. Jedno jest w stanie prawie nienaruszonym i jak na razie takie pozostanie, drugie zaś trochę nadgryzł ząb czasu, ale wpadł mi w oko pewien konkurs, o którym wspominałam kilka dni wcześniej. W ten oto sposób będę miała mobilizację na jego odnowienie, za które nie mogłam się zabrać do tej pory. Popatrzcie same jakie cudeńka upolowałam. Piękne co? |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fajne ciekawe i pomocne
Moja galeria
Zaglądam, podglądam i podziwiam
Tagi
W większości prace prezentowane na moim blogu są dostępne w sklepiku. Jeżeli któraś z prac „przypadła CI do gustu” i chciałbyś ją mieć, proszę o kontakt ze mną.
Wszystkie umieszczone na blogu opisy, teksty, zdjęcia i prace są mojego autorstwa i przeze mnie wykonane. Jeśli autorem jest ktoś inny to zamieszczam o tym informację. Proszę i nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich zdjęć, tekstów i prac bez mojej zgody. |