Wpisy z tagiem: obraz
czwartek, 31 marca 2011
Jeszcze nie zdążyłam ściągnąć zdjęć do kompa z nowymi jajami, tak więc uraczę Was i siebie jeszcze kilkoma zapomnianymi zdjęciami prac, które powstawały w tak zwanym między czasie... Bo przecież ja nie potrafię poczekać, aż jedno się skończy, a zacznie następne. Podczas wysychania i oczekiwania na kolejne porcje lakieru, zawsze sięgam po kolejną rzecz, za którą czuję, że muszę natychmiast się zabrać... Aż spać nie mogę... Dziwne uczucie... Też tak macie? Same rzeczy "przychodzą" i "szepczą" "zrób mnie teraz". No nie dosłownie, ale to tak wygląda z moim natchnieniem, weną czy jak ją czy jego zwał i działaniem mojego małego warsztatu. Jak nie mam natchnienia na "coś", to tak trudno mi się za to zabrać, a poza tym nie wiem co mam z tym zrobić, bo za żadne skarby nie wychodzi. I tak kończy się odłożeniem w kąt na daną i odpowiednią chwilę. A wtedy to już idzie jak należy, że tak powiem prawie "piorunem". Tak to też działa...
Różana ramka.... Klasyka decoupage...
Rynienka, korytko, taca... pojawiła się na zamówienie jako przyborniczek w fioletowo-oberżynowym przedpokoju. Oprócz, że miała być delikatna w różyczki, podobna w kolorystyce do przedpokoju, to też miała ją złamać, tą kolorystykę.
Środek wycracklany jednoskładnikowcem, postarzona dodatkowo cała oraz klasyczny cieniowany decoupage i lakier błyszczący dość mocno.
Łopatka w 3D. Widoczne bluszczowe liście są z pasty strukturalnej z dodatkiem piasku krystalicznego, dodatkowo pomalowane złotą farbą lekko transparentną, aby było widać ich strukturę. Liście zrobiłam przy pomocy szablonu z obydwóch stron. Specjalnie bez szaleństa, ale z efektem i koniecznie wielki mat.
czwartek, 24 marca 2011
Na dzień dobry od razu przepraszam za moją chwilową nieobecność. Czas leci do przodu jak wariat, a ja go dogonić nie mogę. Krasnal ma co chwila inny pomysł i nie zawsze pozwala mi posiedzieć przy kompie samej. Wieczorem kiedy śpią już moi domownicy ja dopadam pędzle i działam, a o kompie zapominam. Tak ostatnio zakręcona jesem troszeczkę, ale mamy podobno tak mają. Już nie nudzę i cosik na szybciutko wstawię. Tym razem przedstawiam chustecznik powstały w mojej małej pracowni zaraz po warsztatach reliefowych, w jakich uczestniczyłam swego czasu. Spokojny i nastrojowy. Pasujący ogólnie do większoći pomieszczeń. Shabby chic i przecierki, a do tego małe skromne reliefiki, które wykonałam pastą strukturalną przy pomocy szablonu. Mnie się podoba efekt końcowy, gdyż potraktowałam go lakierem błyszczącym 70 Fluggera.
Jeszcze jedno dosyć duże dzieło, powstałe jeszcze w zeszłym roku. Jednak pokazać go nie mogłam, bo czekało na jako prezent dla przyjaciół moich teścików. Teraz prezent oddany, więc mogę już się ujawnić. Dama, którą jak zobaczyłam to od razu wiedziałam co z nią zrobić. I tak powstał obraz w 3D. Pasty strukturalne, farby,... i pełno zabawy, gdyż format sporych rozmiarów. Niestety nie oprawiłam w ramę, bo jak wiadomo każdemu podobaja się w innym wykonaniu i mogłam nie trafić w gust obdarowywanych.
niedziela, 20 lutego 2011
Jakiś czas temu w moim poście pojawił się mały kursik na "Stary Obraz" Pani Ani Korszewskiej. Mówiłam, że mam ochotę spróbować tej metody, a zapisując ten kursik u siebie na blogu wiedziałam, że już go nie zgubię (niestety już go kiedyś gdzieś posiałam). I tak się stało, nie zgubiłam i poczytałam zamieszczone przez Pnią Anię informacje. Mówiąc szczerze zabrałam się do pracy z wielkim zapałem i chciałam, tak jak obiecałam, pokazać wyniki moich poczynań. Powstały dwa obrazy, ale jeszcze jeden czeka na dokończenie, więc nadal pozostaje ukryty w mojej małej pracowni. Oto ten pierwszy... co prawda nie mam tak dobrego aparatu, ale coś widać...
Tutaj efekt bardziej widocznych wypukleń...
Fajna metoda, polecam tym którzy jeszcze nie próbowali. Pomysł jest świetny i do wykorzystania nie tylko w takim wydaniu, ale to już jak kto woli. Pewnikiem za czas jakiś spróbuję tę metodę zastosować w innej formie i wydaniu. Zobaczymi co wtedy wyjdzie. Jeszcze fotki ostatnio powstałych deseczek, każda w innym stylu...
i przeznaczeniu. Deseczkę z różą postanowiłam przeznaczyć na mały podręczny notatnik, z czym bardzo jej do "twarzy".
A drugiej przeznaczeniem są klucze...
niedziela, 07 listopada 2010
Wiem, dawno mnie tutaj nie było. Bardzo przepraszam wszystkie odwiedzające mnie dobre Duszki, których nie znam i te które upominają się o moją obecność na blogu. Niestety, ostatnimi czasy czas przepływa chyba szybciej niż powinien, gdyż jak chciałabym zasiąść do kompa to już jest tak późno, że się nosem podpieram, aby nie zasnąć na stojąco. WIem, głupie tłumaczenie, jednak narosło sporo różności z którymi muszę się uparać. A Krasnal mój rośnie i też potrzebuje większego zainteresowania swoją osobą, tak więc zapas czasu się skurczył dość znacznie. Jednak staram się mimo wszystko znaleźć choć chwilkę i podecoupage'ować ociupeczkę, gdyż wirus decu mnie nie opuścił. Przedstawiam więc... kolejne damy, które opuściły mój mały decoupage'owy warsztacik jakąś chwilę temu... Mam pewną Panią Damę sporych rozmiarów, bo obraz o wym. ok.45x30, niestety pojawi się na blogu za czas jakiś dopiero. Powodem jest, że nie została jeszcze podarowana, a powstała na specjalne zamówienie i mam nadzieję, że się spodoba... W związku z powyższym fotka za pewien czas, bo przyszła właścicielka zagląda tutaj i może wyniuchać. Następną panią jest pewna romantyczna dama w różach... w decoupage 3D. Tu lepiej widać efekt 3D.
A tu dama, która bardzo mi przypomina dosyć bliską mi osobę. Jak na nią patrzę mam wrażenie, że to jej "przodkini"... dacie wiarę. Obrazek powstał na "bazie" pędzla czyli nadzwyczajny malarski decu...
Dziękuję za odwiedziny, komentarze i za to, że o mnie pamiętacie i że tutaj zaglądacie. Pozdrawiam serdecznie.
wtorek, 21 września 2010
Każda z nas, jako mała dziewczynka, miała ogromną ilość marzeń i pomysłów na swoją przyszłość. Ja jak pamiętam min. chciałam zostać majtkiem na statku, mechanikiem samochodowym, myśliwym czy kierowcą rajdowym. Jednak również jednym z marzeń była chęć damą być... Ubierać się w piękne strojne suknie, nosić piękną biżuterię i pantofelki jak z bajki, ale cóż nie wszystkie marzenia się spełniają. Są jednak po to, aby żyć, bo podobno nie mając marzeń nie ma po co. Uwielbienie do takich pięknych sukien z dawnych lat zostało u mnie po dzień dzisiejszy. Tak bujając w marzeniach i pełna natchnienia udłubałam obraz z piękną damą i jestem w trakcie kolejnych, które przedstawię w późniejszym terminie, bo jeszcze nie wyszły na światło dzienne z mojej pracowni. Obraz powstał na płycie, w 3D, z wykorzystaniem past strukturalnych, co moim zdaniem dodało mu większego efektu. Dama wygląda bardzo naturalnie i żywo. Szkoda tylko, że tego nie można zobaczyć dokładnie na zdjęciach.
W troszkę innym świetle
Dama aż się prosiła o zdjęcie w sepii
i w czarno-białej oprawie również jej do twarzy
Asket mam nadzieję, że Twoja szkoła nie poszła na marne.
sobota, 28 sierpnia 2010
Tak się złożyło, że ostatnimi czasy "walczyłam", na prośbę, z monidłem. Zamówienie przyjęłam od sympatycznej somsiadki. Nigdy nie robiłam czegoś takiego, ale bawiłam się tzw. malarskim decoupage'm. Postanowiłam więc, spróbować sił swoich. Monidło to, miało być prezentem ślubnym dla somsiadkowej córy, która ślub brała na początku sierpnia. Czas ślubu minął, a ja jak widać do dnia dzisiejszego ani mru mru na ten temat. Wcześniej nie chciałam nic pisać, gdyż obawiałam się ewentualnych odwiedzin na blogu somsiadowej córy przed datą zaślubin, więc sprawa się odwlekła. Teraz jest już dawno po i nadszedł czas ujawnienia, gdyż prezent został mile przyjęty. Wyzwanie było spore, gdyż jak wcześniej pisałam, nigdy nie pracowałam nad taką kompozycją. Jednak się udało. Podstawą było zdjęcie młodej pary z jakiś wcześniejszych wakacji. Zdjęć nie miałam za dużo do wyboru, ale coś udało się wybrać z tych otrzymanych. Praktycznie ze zdjęcia pozostały twarze, a reszta została poprawiona, zamalowana, domalowana, namalowana. Efekt końcowy miał być lekko wesoło karykaturowaty młodej pary. Miało być lekko "wiejsko-czarodziejsko" na wesoło i zalatywać małym obciachem, co pomogły mi stroje dawno niemodne. Główną rolę przy powstawaniu monidła odegrał pędzel. Największą zmorą było jednak lakierowanie. Sama już nie wiem w ilu warstwach (ale napewno powyżej dwudziestu warst), ponieważ chciałam wtopić wszystko w całość. Dla tych, którzy nie spotkali się z nazwą monidła przybliżam lekko ten termin. Według internetowej wikipedii... Monidło to rodzaj realistycznego obrazu, portretu namalowanego najczęściej na podstawie zdjęcia ślubnego. Często to samo czarno-białe zdjęcie oprawione w ramę. Wieszane najczęściej nad łożem małżeńskim. Charakterystyczną cechą tego zazwyczaj czarno-białego obrazu były podkolorowania przede wszystkim na czerwono usta czy lazurowo-niebieskie oczy. Inne detale były retuszowane. Często postaciom domalowywano bardziej kosztowne stroje niż w rzeczywistości. W moim wypadku także to nastąpiło, ale odwrotnie. Monidła po raz pierwszy pojawiły się w XIX wieku w Polsce, jako tańsza alternatywa tradycyjnych portretów, które z powodu zdecydowanie wyższej ceny, były popularne jedynie w zamożniejszych warstwach społeczeństwa. Monidła natomiast rozpowszechniły się wśród mniej zamożnych warstw, szczególnie wśród chłopów. Po II wojnie światowej straciły na popularności i z czasem stały się synonimem kiczu. Monidło stanowi osnowę akcji opowiadania Jana Himilsbacha oraz nakręconego na jego podstawie filmu Antoniego Krauzego (1969). Nazwa nagrody głównej wręczanej od 2008 roku podczas festiwalu Jana Himilsbacha w Mińsku Mazowieckim też nosi nazwę Monidło. Monidła najczęściej były bardzo poważne i smutne. Mnie się zawsze kojarzyły ze smutnym zdarzeniem rodzinnym, zamiast ze ślubem. Może to wynikało z tego, że kiedyś małżonkowie byli wybierani przez rodziców, zamiast przez zainteresowanych. Postanowiłam więc co nieco zmienić: moi bohaterowie są uśmiechnięci i weseli, czyli znowu odwrotnie, ale celowo. I kolorystyka bardziej w sepii niż czarno-biała, ale to na życzenie zamawiającej. A oto efekt...
Lekko z boku...
W wersji czarno-białej...
Tutaj chodziło o pokazanie lekko obciachowych detali, przez co twarze lekko się zniekształciły.
Druga strona, na której dołączone życzenia od rodziców...
Mówiąc szczerze, przy tworzeniu monidła bawiłam się przednie. Polecam.
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fajne ciekawe i pomocne
Moja galeria
Zaglądam, podglądam i podziwiam
Tagi
W większości prace prezentowane na moim blogu są dostępne w sklepiku. Jeżeli któraś z prac „przypadła CI do gustu” i chciałbyś ją mieć, proszę o kontakt ze mną.
Wszystkie umieszczone na blogu opisy, teksty, zdjęcia i prace są mojego autorstwa i przeze mnie wykonane. Jeśli autorem jest ktoś inny to zamieszczam o tym informację. Proszę i nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich zdjęć, tekstów i prac bez mojej zgody. |