Wpisy z tagiem: decoupage na drewnie
poniedziałek, 08 listopada 2010
Grzebiąc w fotkach znalazłam pewną skrzynkę, która jeszcze przed wakacjami została podarowana pewnej bardzo młodej pannie na pierwsze urodziny. Sekretnik ten ma służyć do zbierania małych tajemnic z życia małej Różyczki przez jej mamę, które zostaną odkryte pewnikiem na 18-te urodziny. Ciekawam bardzo co tam ta mama poupycha przez tyle czasu... A skrzynka nie taka mała bo ok. 35 x 25, więc troszkę pomieści tajemnic...
Pobielona, postarzona, ozdobiona klasycznym decoupagem i cieniowaniami pittorico oraz cieniowaniami monohromatycznymi w zależności od motywu. W taki sposób chciałam bardziej wydobyć róże, bo to ich imienniczka. I chyba mi się udało. Efekt końcowy zadowalający obie strony. A to bardzo dla mnie ważne.
wtorek, 14 września 2010
Deseczki na kalendarz mogą być dobrym pomysłem na prezenty z każdej okazji dla naszych babć, ciotek, mam czy koleżanek i znajomych. Teraz wracają do łask takie wyrywane kalendarze zamocowane na deseczkach i powieszone na ścianie. Pamiętam, że był czas kiedy były passe. Teraz są en vouge bądź jak kto woli a la mode. Sama pamiętam, że moja babcia miała takową, tylko metalową i paskudnie pomalowaną na biało. Co prawda to dawne czasy, ale teraz wracają różności z przeszłości. Deseczki takie zdają egzamin głównie z powodu, że są wielokrotnego użytku a nie jednorazowe, ani kartonowe, co też widziałam w wielu przypadkach i po jakimś czasie te kartoniki wyglądają paskudnie nieapetycznie. Tak więc, teraz powstają drewniane, ładnie malowane i znowu modne. W związku z tym, przedstawiam poniżej deseczkę, której proces tworzenia miał kilka etapów i chwil zastanowienia. Powstała na zamówienie dla osoby lubiącej afrykańskie motywy. Ma już kilka rzeczy, więc musi wszystko ze sobą pasować. Stąd taki proces przemyśleń.
I oto ona w całej okazałości...
Tutaj już w większym zwierciadle
a to ciąg dalszy większego zwierciadła
Druga deseczka, będąca na tapecie mojego warsztatu powstała na hasło "to coś mi zrobisz"... Tekst rewelacja nie ma co! A odpowiedzią taka oto, nieco mniejsza niż poprzednia, poziomkowa deseczka na kalendarz kuchenny w stylu bardzo neutralnym.
w przybliżeniu
i z innej lekko perspektywy
poniedziałek, 13 września 2010
Już dawno temu obiecałam, że wstawię zdjęcia kolejnych zegarów jakie jeszcze wyszły z mojego warsztatu pracy. Czas biegnie z nieubłaganą szybkością, zdjęcia gdzieś wcięło, ale wreszcie je znalazłam i oto są... może nienajlepsze, ale starałam się bardzo.
Zegar powstały jako pierwszy z zegarów w moim decoupage'owym działaniu. Dawno już znalazł właściciela, więc mogę sobie tylko popatrzeć na zdjęcie. Czasami tak mam, że mieszam style, ale akurat ten efekt podoba mi się bardzo, bo jest inny.
Kolejny powstał pod wpływem chwili i pozostałości świątecznego nastroju... (średnica zegara to 25 cm, cyferki wystają i są brokatowe)
Ten mały brzdąc, bo o średnicy 20 cm, powstał jeszcze jesienią zeszłego roku. Został dokończony i czeka na kogoś kto lubi słoneczne klimaty. Tutaj użyłam szablonu jak widać.
To zegar w stylu patchworkowym, już wcześniej prezentowany, ale jeszcze nie posiadał wskazówek. Teraz już ma! Powstał w pracowni u Asket. Właśnie min. na nim uczyłam się patchworków. Postanowiłam go powiesić u mojej małej dziewczynki w pokoju. Myślę, że z czasem doceni...
A to moje ostatnie dzieło. Powstało na zamówienie prezentu dla ukochanego.
W całościowej okazałości..., Zegar wykonany w technice 3D co widać właśnie najlepiej na tym zdjęciu. Miałam mało czasu na jego powstanie, więc musiałam sobie troszeczkę pomóc. Dzięki tej technice omineło mnie bardzo wielokrotne lakierowanie, co pomogło mi się wyrobić w czasie.
A tutaj, nie mogłam się oprzeć pokusie upamiętnienia go w sepii. Nawet lepsze i bardziej widoczne są cieniowania, co bardziej przypomina wygląd na żywca.
To już tylko zbliżenie góry.
Myślę nad następnymi zegarami, więc obiecuję ich ujawnienie w chwili nadejścia na świat. A tym czasem do następnego przeczytania.
sobota, 11 września 2010
Natchnienia bywają różne... Mnie osobiście nachodzą chwile "klimatyczne". Wtedy trzymam się jednego tematu przez kilka tworzonych kompozycji. Jest czas na kwiaty, wzory, ornamenty, czy tak jak tutaj klimaty starych francuskich i włoskich małych miasteczek i wsi. Mają one swój niepowtarzalny urok i tajemnicę. Nie mówię o tzw. sielskich klimatach, bo nie to miałam na myśli. Powstałe deseczki moim zdaniem mają to coś w sobie, tą tajemniczość i urok. Ocenicie sami.
Trzy deseczki-wieszaczki, ale jeszcze nie wszystkie mają haczyki.
Te jednak najbardziej wpadły mi w oko...
Tutaj już z dokręconymi haczykami np. na ściereczki.
Ta deseczka jest podobna w stylu jednej z trzech prezentowanych powyżej, jednak część jest domalowywana i poprawiana, jak widać poniżej...
Pozdrawiam wszystkich wpadających do mnie w odwiedziny.
niedziela, 18 lipca 2010
Pewnego razu, podczas odwiedzin, przesympatyczna koleżanka poprosiła mnie o zrobienie zegara, ale... nie takiego z kwiatkami... tylko takiego innego... bo przecież wiem co ona lubi i już. Dostałam tylko sprecyzowane miejsce zawieszenia i prośbę aby nie był okrągły. Hmm... Podumałam trochę, ale znając miejsce przeznaczone do jego powieszenia, zegar nie mógł być mały ani wysoki. I tak w swoich zasobach "zaplecza pracowni" wynalazłam deskę, dość sporą, bo owym.42x32cm, i do tego całkiem fajnego kształtu. Teraz pozostało mi, tylko lub aż, wyczucie odpowiedniej kompozycji pasującej do mojej koleżanki. Poszukiwanie motywu jaki by Ją zadowolił trwało dłuższą chwilę, ale po pewnych przymiarkach wyszła całkiem niezła kompozycja. Jednak uległa ona małej przemianie podczas tworzenia zegara. Jak wiadomo efekt końcowy jest najważniejszy i cieszy mnie to, że zyskał akceptację właścicielki. A jej zadowolenie jest dla mnie motorem do dalszego działania i kombinowania... Jednak jak widać nie uległam całkowitemu zaprzestaniu używania kwiatkowych motywów. Nie mogłam się oprzeć tym różyczką, gdyż bardzo się wkomponowały w całość. W końcu to zegar kobiecy miał być.
Kompozycja zegara jeszcze bez wskazówek w towarzystwie świeczników...
Również jeszcze bez wskazówek...
Już ze wskazówkami, ale w innym świetle...
Pod lupą...
Zegar powstał przy zastosowaniu tradycyjnej metody decoupage'u, ale z wykorzystaniem różnych pomysłów min. szablonu, papieru ryżowego, papierowych motywów jak również motywów serwetkowych. Cieniowanie dobrałam jednokolorowe w odcieniach brązu, gdyż miał wyjść efekt postarzenia. Tarcza zegara nabierała koloru podczas moczenia jej w esencji herbacianej, ponieważ nie miałam papieru w odpowiednim kolorze. Lakierowany największym matem, bo miał sie nie błyszczeć. Tak więc, pomysłów i zastosowań wiele. Wykonanie zegara było dość pracochłonne, ale uważam że warte zachodu. Wyszedł dość stylowo, tylko waham się do jakiego konkretnie stylu go przypisać... Jak uważacie?
czwartek, 18 marca 2010
W między jajeczkowaniu i nadawaniu jajom porcelanowego połysku popełniłam dwa chusteczniki, gdyż lakier sechł na jajach, a rączki musiały coś robić coś działać w czasie tego oczekiwania... Kto jest uzależniony od decou to wie o czym mówię... To silniejsze od człowieka! Jak tak zaczynam się wgłębiać w ten temat, to niestety wychodzi, że to nieuleczalna choroba chyba... Ludziska strzeszcie się, bo nie wiadomo jak się skończy... Chorobcia, a może z tym do lekarza? Podumama jeszcze... A wracając do tematu, to chciałam przedstawić chustecznik, który zaczęłam robić jeszcze tego samego wieczora po powrocie z douczania patchworkowego decoupage'u. I oto co mi wyszło...
Chustecznik powstał metodą patchworkową. Nie można jej zaliczyć do decoupage, ale też sprawia ogromną frajdę. Jest to technika polegająca wyłącznie na użyciu pędzla i farb w taki sposób, aby pomalowane fragnenty wyglądały jak naszyte kawałki materiału. i taki wlaśnie otrzymujemy efekt.
A to drugi wspomniany chystecznik jaki powstał w między czasie.
A to już dwa razem.
A tak wyglądają od spodu. Muszę przyznać, że jak widzę pięknie wykonaną rzecz, a nie wykończoną z tyłu lub od spodu to mnie trafia. Wygląda wtedy jak nie dokończona, albo zapomniana. Dla mnie osobiście traci bardzo dużo i czasami odkładam ją z niesmakiem. A przecież o to właśnie chodzi, aby całość była taka jak należy, a nie tylko co widoczne na pierwszy rzut oka. Może u mnie to już lekkie spaczenie, ale złapalam się na tym wiele razy, że bezwiednie oglądam tzw. strony lewe. Jednak to zależy tylko od poczucia twórcy. U mnie tak już zostanie. Jak robię to w całości, albo wcale. To tak jakbym posadziła trzy kwiatki w doniczkach, a pozostałe w obskubanym wiadrze. A moje denka wyglądają tak.
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fajne ciekawe i pomocne
Moja galeria
Zaglądam, podglądam i podziwiam
Tagi
W większości prace prezentowane na moim blogu są dostępne w sklepiku. Jeżeli któraś z prac „przypadła CI do gustu” i chciałbyś ją mieć, proszę o kontakt ze mną.
Wszystkie umieszczone na blogu opisy, teksty, zdjęcia i prace są mojego autorstwa i przeze mnie wykonane. Jeśli autorem jest ktoś inny to zamieszczam o tym informację. Proszę i nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich zdjęć, tekstów i prac bez mojej zgody. |