Wiem, wiem, że obiecałam tu bywać częściej. Niestety ten czas... taki zabiegany...
Udało mi się dziś choć na chwilkę wpaść i pokazać parę bombeczkowych popełnień, ale zaznaczam to tylko wstęp do dalszego szaleństwa. Kilkanaście już istnieje, jednak pokazać nie mogę, bo to prezenty gwiazdkowe.
A u mnie, zapewniam, wirus decu dalej panuje bez zmian..., więc wsawiam foteczki i lecę dalej malować... ha
Jedne z pierwszych w moim życiu bombeczki...
Styropianowe w rozmiarze 10cm:

Nie mogłam się oprzeć, te róże były idealne.
Uwielbiam bombki nie świątecznie udekorowane, wtedy nadają się na wiele okazji, nie koniecznie tylko świątecznych...

Zima nocą...

Zima za dnia...

Pierwsza jaką zrobiłam bombunię w rozmiarze 12cm z serii plastikowych
(nie rozkładana i idealna do klasycznego decou) - polecam tym, którzy nie próbowali jeszcze. Są wdzięczne do ręcznego tworzenia...

i z bliska...

Zawitam tu znów... Pozdrawiam i dobrej nocki życzę...