Wpisy z tagiem: hand made
czwartek, 17 maja 2012
...jest efektem mojego uczestnictwa w jednych z kilku przeprowadzonych warsztatach "Akademii Decoupage Stamperii", odbywających się w Warszawie w dniach 21-22 kwietnia. Warsztatów było kilka, a może kilkanaście różnorodnych - ja wzięłam udział tylko w kilku, a to właśnie jeden z nich.
Jak widzicie wszystkie powstałe efekty są wystające - efekt 3D jak najbardziej udany.
Jeszcze wymaga wykończenia w środku i będzie gotowa. Technika ciekawa, specjalne pasty z różnorakimi efektami i różne papiery, ale znając mnie jestem w stanie takie efekty uzyskać używając normalnych i standardowych preparatów i farb. Jednak technika fajna, ale ceny preparatów Stamperyjnych nie bardzo mnie zachęca do ich używania, więc szukam innych rozwiązań. I pewnikiem sprawdzę niedługo jak to wyjdzie po mojemu, a na razie efekt stamperyjnych preparatów. Pozdrawiam i niedługo pokarzę co jeszcze umodziłam na odbytych warsztatach.
czwartek, 08 marca 2012
Ostatnio obcykałam lampioniki jakie udało mi się stworzyć pod wpływem chwili i zachcianki. Lampionów już nie ma, jedynie moge się nimi pocieszyć na zdjęciach. Jeden tak bardziej jesienny, a drugi różany z udziwnieniami różnymi i do tego w pomarańczach. Bardzo lubię lampiony, szczególnie wieczorami. Nadają takiego fajnego blasku i ciepełka. Dlatego też lubie je robić i zaczynam wyszukiwać jakiś nowych serwetek, które pasowałyby mi na kolejne lampiony. Mam w planie kilka wiosennych, letnich i jesiennych. Było zimowo teraz inne pory roku będą królować u mnie na lampionach i nie tylko, bo własnie wpadł mi kolejny pomysł... hura!!!!! Tutaj ptaszkowo - jesienny bardzo duży lampion
A tutaj różany lampion w pomarańczach, tak inaczej, bo zazwyczaj róże są w innych kolorach. Spękania - troszke za bardzo podświetlone... Jeszcze raz spękania - jak najbardziej dwuskładnikowe Tutaj nóżka i podstawa - użyłam masy i oblepiłam ją nóżkę i podstawę lampionu, a potem za pomocą stępli sylikonowych podziałałam takie wytłoczenia, które po pomalowaniu są bardziej widoczne i ciekawe. Jeszcze raz spękania, ale tym razem z drugiej strony lampionu
Pozdrawiam i miłego zaglądania ...i oby juz bardziej wiosennie niż zimowo Margo
piątek, 02 marca 2012
Skrzynka, a raczej kufer nastolatki, a może jeszcze nie nastolatki. W każdym bądź razie dla dziewczynki, która już wyszła z etapu misiów, a zaczęła interesować się modą i różnymi takimi dorosłymi różnościami. Inspiracją w tej pracy był kuferek na biżuterię i korale, które zrobiłam dla teściowej na imieniny w stylu retro. Prezentowałam go kilka wpisów wcześniej. Tak mi się spodobała taka odmiana od typowo klasycznego decoupage, że postanowiłam wykonać w takim stylu dla Gabrysi. Skrzynia - kufer miał być cieplutki i zachęcający do utrzymania porządku w posiadanych drobiazgach, jak koraliki, kokardki itp. rzeczy. Dlatego wybrałam skrzynkę z przegrógkami w środku i wyściełałam go filcem dla uzyskania większego efektu ciepełka. Zamówienie złożone przez Mikołaja, jako prezent pod choinkę, właśnie dla dorastającej Gabrysi. Z racji rozmiarów zabrałam się za niego trochę wcześniej niż w grudniu i chyba całe szczęście, bo zdążyłam na czas. Nie spiesząc się rzeczy zawsze są bzrdziej wymuskane i wychuchane. a oto wynik mojej pracy. Możecie ocenić sami jak mi poszło. Kufer-skrzynia w całości... Dorobiłam jeszcze drewnianą gałeczkę, aby było ławiej otwierać wieczko. A w środku wygląda tak... (kolory troche wyblakłe wyszły mi na zdjęciu, ale uwieżcie są zdecydowanie bardziej soczyste) Zdjęcie młodej damy w sukni, która bardzo przypomina mała Gabrysię... To papier ryżowy z damami, który wygrzebałam w moich zbiorach papierów do decoupage. A poniżej wieko kufra w znacznym zbliżeniu..
I jeszcze jedno... Mam nadzieję, że efekt końcowy Wam się podoba tak jak Gabrysi i Jej mamie. Pozdrawiam Margo
niedziela, 05 lutego 2012
Tym razem... udało mi się wreszcie skończyć i obcykać wielkie wiadro czy bardziej wielki kubełek, który posłuży mojej małej na klocki wiecznie walające się po różnych miejscach. Kubełek z jednej strony zacieniowany i obdomkowany...
Kubełek z góry... z kolejną budką...
Kubełek z drugiej strony... celowo zaszalałam z cieniowaniem, gdyż moja mała lubi bardzo kolorowo, chyba jak wszystkie bąki...
A teraz, skończona jeszcze jesienią, "druga" komoda ("pierwszą" już dawno pokazałam) do pokoiku mojej małej hrabianki, bo tak ostatnio na siebie mówi. Jedna środkowa szuflada utrzymana w kolorze całej komody - w jasnym pastelowym beżu pod nazwą "dzika orchidea", a dwie zewnętrzne dodatkowo zostały przetarte fioletową farbą - dla odmiany z komodą "pierwszą", która ma odwrotna tonację.
Motyw pasujący do klockowego wiaderka, bądź odwrotnie... klockowe wiaderko pasujące do komody...
Jak widać na zdjęciach już dawno "zadomowiona" w pokoiku mojego maluszka.
czwartek, 29 grudnia 2011
Święta, święta... i już po świętach, a u mnie jeszcze świątecznie... Owalne zawieszki świąteczne na drzwi, na ścianę czy do powieszenia w oknie. Skromne, ale efektowne. Napisy świąteczne, anioły ubrane w świąteczne błyszczące swoje ubiorki. Powstałe z odnalezionych na zaprzyjaźnionej stronce tzw. gotowców... Pierwsza w tonacjach zielono-oliwkowych z dodatkiem złota Druga w tonacjach szaro-różowo-czerwonych z dodatkami srebrnego brokatu Poświątecznie już wesołych i spokojnych dni do końca roku życze wszystkim.
wtorek, 22 listopada 2011
Inspiracją do pokazanych w poprzednim poście potrójnych herbaciarek był właśnie ten oto kufer. Nie małych rozmiarów, co prawda, ale znów nie taki ogromny. Od samego początku powstawał z myślą o mojej Teściowej, która wbrew wszystkim dowcipom i różnym opisom teściowych, jest fajną babeczką, z którą można się dogadać i nie tylko... Kufer sporych rozmiarów, nadający się idealnie do przechowywania dużych naturalnych korali i innych szyjowych ozdób w stylu naszyjniów i wielkich bransoletek... czego moja Teściowa ma pod dostatkiem. A jak zobaczyłam, że są chowane po szufladach to olśniło mnie piorunem na ten właśnie kufer. Wykonałam go na warsztatach kreatywnych u Asket. Kolorystykę utrzymałam w takich zestawieniach jakie moja Teścióweczka ma w sypialni, czyli beże, brązy, trochę starego złota i ten brudno-szaro-niebieski, który podpasował mi idealnie. No i te ukochane róże... Usłyszałam nawet przy układaniu kompozycji, że takie zestawienie kolorystyczne nie do końca fajnie ze sobą pasowało i burzyło całość, ale po wykonaniu pracy i połączeniu wszystkiego w jedno efekt jest idealny. Najważniejsze również to, że prezent został przyjęty z ogromnym uśmiechem i szczerym zadowoleniem. Co mnie cieszy ogromnie. A tutaj fajnie widać cieniowania i widać jakiego nadają charakteru. (za to złoty trochę jakby zmienił kolor, ale cóż niech działa wyobraźnia) Naprawdę warto się nad nimi napracować, dla samego efektu.
Pozdrawiam Was cieplutko i do przeczytania. Prezentów czas... ... pewnikiem wszyscy zaczynamy powoli zbierać się do zbierania prezentów dla naszych najbliższych. Jedni zostawiają to na ostatnią chwilę, drudzy już teraz wyłapują ciekawe okazje, niekoniecznie cenowe, i fajne pomysły. Ja należę do tych drugich i potem upycham wszystko po kątach i szafach martwiąc się, czy aby napewno nikt ich nie wyniuchał. Taki urok świątecznych przygotowań. Prezenty też można do nich zaliczyć jak najbardziej, bo nie zawsze je kupujemy, czasami wymyślamy i tworzymy swoje pod konkretnych obdarowanych. Osobiście ubię ten czas przygotowań, świątecznego nastroju, fajnie jest obmyślać co by tu zrobić bądź wynaleźć ciekawego. Moim skromnym zdaniem to wcale nie musi być droga rzecz, to nie na tym polega przecież, ale to tylko moje zdanie. Każdy jednak robi po swojemu i tak jest dobrze. Moim kolejnym pomysłem na gwiazdkowe prezenty są skrzyneczki herbaciarki. Mogą również służyć jako szkatułki na biżuterię, czy inne drobiazgi. To już kto jak woli. Powstały jednak z pudełek przeznaczonych na herbatki. Potrójne herbaciarki w stylu retro... Jedna utrzymana w tonacjach brązowo - beżowych, a druga w zielono - czarnych... Środek pudełeczek zostawiłam naturalny, niczym nie malowany.
środa, 09 listopada 2011
Zaczęły się przygotowania wszelakich ozdób świątecznych, ale również nadszedł czas prezentów. Nie koniecznie one muszą być zaśnieżone i typowo świąteczne. Mogą być takie, które będziemy używać przez cały rok. Tak oto powstała seria lawendow i różne lawendowe dodatki. Duża taca lawendowa i herbaciarka powstała w jednym stylu na zamówienie do jednej kuchni. Jeszcze do kompletu pojawił się chustecznik prostokątny, ale niestety nie zdążyłam zrobić fotki przed jego zniknięciem. Jak widać na zdjęciu komplecik wyprowadzony na wysoki połysk. Specjalnie postarzyłam tacę i herbaciarkę używając Lacca Scurente, aby nabrała zdecydowanego charakteru. Taca solo... Herbaciarka solo... Herbaciarka w środku... już nie postarzona tylko shabby chic Deseczka - wieszaczek z koszem lawendy... Dwa obrazki lawendowe i zakładka-zawieszka do książki, potraktowane suchym pędzlem... Pozdrawiam i do następnego posta... Margo
środa, 05 października 2011
Tak właśnie wyszło... Rocznicowa szkatułka została zamówiona przez zaprzyjaźnionego Pana na rocznicę ślubu dla swojej żony. Podarunek dodatkowo został wypełniony przez owego Pana pięknym wymarzonym zegarkiem... Szkatułka przez cały czas była niespodzianką, zegarek zaś zamówiony przez żonę wcześniej. Jako, że rzeczony Pan jest bardzo za swoją żoną i lubi Jej robić niespodziewajki zamówił dodatkowo puzderko na biżuterię. Jak to z panami bywa informacje uzyskane przy zamówieniu co lubi żona były dosyć zwięzłe: kolory to czerwony i złoty oraz złotą biżuterię... i tyle... i kwiaty... napewno róże... Hmm... mężczyzna... Co robić... Pomysłów miałam kilka, ale nie do końca współgrające z zamówieniem... Jak już zabrałam sie do tworzenia, wycinania, ozdaniania, cieniowania i klejenia praktycznie jajo zmieniało się z chwili na chwilę... Powstrzymywało mnie jedyne oczekiwanie na wysychanie kolejnych warstw i wykończeń. Nie ukrywam, że troszeczkę się napracowałam, ale sprawiło mi to ogromną radochę. Lubię bardzo jak coś z moich tworków sprawia komuś niespodziankę. Efekt końcowy moich kombinacji... nie mogłam dopracowac zdjęć kolorystycznie i ostrościowo, ale cosik widać szkatułka z jaja strusiego wykończona jest w kolorach złota i czerwieni środek wykończony atłasową podszeweczką i złotą lamówką, aby komponował się z całością wykończenia na zewnątrz obydwóch połówek szkatułki dodałam także troszkę konturówki, która podkreśla kolory i wzorki na czerwonej obwódce, które na zdjęciach są niestety mało widoczne szkatułka wykończona w postarzonym retro klimacie wieczko szkatułki
Pozdrawiam i do następnego przeczytania
wtorek, 27 września 2011
Na prośbę Pablo umieszczam "krok po kroku" w jaki sposób wykonałam moje lustro, które pokazywałam kila wpisów wcześniej. Droga Pablo specjalnie dla Ciebie i dzięki Tobie powstaje właśnie mały kursik wykonania i postarzenia przedmiotu czy lustra, któremu chcemy nadać nowe życie.
etażerka przerobiona z babcinej komody
Krok pierwszy Tak jak postępuję z większością przedmiotów, które są z odzysku pierwszym krokiem jaki wykonuję jest jego oczyszczenie z ewentualnych niechcianych cześci bądź ozdób i zanieczyszczeń. Następnie zabieram się za szlifowanie, które w zależności od przedmiotu i możliwości szlifuję przy pomocy szlifierki lub za pomocą najzwyklejszego papieru ściernego. Niestety nie wszystkie przedmioty możemy potraktować szlifierką, wtedy mamy więcej pracy i machania rękami. Najpierw najlepiej oszlifować przedmiot grupszym papierem ściernym, a dopiero później wykorzystujemy drobniejszy papier, gdyż możemy nim oszlifować i wyrównać wcześniejsze zadrapania i nierówności. Po oszlifowaniu przecieram wilgotną szmatką przedmiot z kurzu po tak intensywnym szlifowaniu i zostawiam na małą chwilkę do przeschnięcia.
Krok drugi Mając na uwadze, że przedmioty o tak dużych gabarytach jak meble, lustra, stoły czy krzesła potrzebują dużo farby. Z tego względu należy sobie przygotować więcej farby niż zwykle do malowania małych przedmiotów. Ja osobiście jestem fanką farb duluxa, flugerra i heritage. Z racji wygody używam najcześciej farb duluxa, które mają moje wielkie uznanie za konsystęcję i wydajność. Gęstość farby gwarantuje, że nie kapie i daje dzięki temu większą możliwość szaleństw. W tym wypadku wybrałam farbę duluxa białą aksamitną. Poza tym potrzebne będą: szmatka bawełniana i gąbka (może być taka jaką kupujemy do mycia naczyń). Malowanie rozpoczynam od nabrania niewielkiej ilości farby na gąbkę i przecieram nią wybrany przedmiot delikatnie miejsce po miejscu, pilnując aby nie było śladu oderwania gąbki od podłoża. Najlepiej przecierać gąbką do momentu kiedy nie będzie zostawiała prawie śladu. Maluję trzymając się jednego kierunku, od góry do dołu lub z lewej do prawej. Możemy malować również ruchami okrężnymi, ale osobiście taki efekt najmniej mi odpowiada. Możemy również po nałożeniu farby rozcierać ją szmatką, ale również efekt nie każdego może zadowolić. Jednak metodę wybieramy jaka nam najbardziej odpowiada i jak jest dla nas najwygodniejsza. Sekretarzyk wykonany taką właśnie techniką przy użyciu samej gąbki. Malując musimy pamiętać, że im cieńsza warstwa farby tym szybciej wysycha. Po pomalowaniu mebelka jedną warstwą malujemy następną i następną, aż uzyskamy taki odcień jaki nam odpowiada - mniej lub bardziej kryjący nasz mebelek. Pozostawiamy do wyschnięcia. Przy tak cieniutkich warstwach wystarczy godzinka na przeschnięcie całości.
Krok trzeci Następnym krokiem będzie przygotowanie farby do cieniowań naszego mebla. W moim wypadku użyłam dwóch kolorów brązu firmy Heritage. Wzięłam po troszku obydwóch kolorów brązowych i zmieszałam je ze sobą, dodając opóźniacza do farb. Później przygotowaną mieszankę nakładam ciękim pędzelkiem na ranty i zagłebienia mojego mebelka i roztapowuję malutką gabęczką. Aby uzyskać piękne cieniowanie powtarzam tę czynność dwa trzy razy, aż do uzyskania odpowiedniego odcienia. Przedmiot pozostawiam do wyschniecia, najlepiej na conajmniej dwie trzy godzinki, albo do dnia nastepnego. Wtedy będziemy mieli pewność, że nasze cieniowania napewno wyschły i nie razmarzą się przy lakierowaniu. Farbę do cieniowania mozemy sobie przygotować w malutkim słoiczku, wtedy przy kilku przedmiotach będziemy miały ten sam kolor. Jak zostanie to można taką mieszankę wykorzystać później, tylko należy pamiętać o szczelnym zamknięciu słoiczka.
Krok czwarty Po odczekaniu odpowiedniego czasu przystępujemy do kilkuwarstwowego lakierowania. Rodzaj lakieru wybiera każdy indywidualnie, ponieważ każdy ma swoje upodobania. Ja użyłam do wykończenia moich mebli matowego lakieru akrylowego do mebli i zabawek firmy Domalux. Duży, wydajny i ekologiczny dla dzieci. Należy pamiętać, że każda warstwa musi porządnie wyschnąć. Po drugim lakierowaniu sprawdzamy gładkość naszego mebelka i ewentualnie lekko przeszlifujemy drobnym papierem ściernym. Potem przecieramy szmatką i zabieramy się do kolejnych warstw lakierowania.
Krok piąty Ustawiamy nasz mebelek w miejsce dla niego umyślone, komponujemy przestrzeń i podziwiamy naszą pracę. POWODZENIA Pablo i czekam na zdjęcia powstałej pracy. Margo |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fajne ciekawe i pomocne
Moja galeria
Zaglądam, podglądam i podziwiam
Tagi
W większości prace prezentowane na moim blogu są dostępne w sklepiku. Jeżeli któraś z prac „przypadła CI do gustu” i chciałbyś ją mieć, proszę o kontakt ze mną.
Wszystkie umieszczone na blogu opisy, teksty, zdjęcia i prace są mojego autorstwa i przeze mnie wykonane. Jeśli autorem jest ktoś inny to zamieszczam o tym informację. Proszę i nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich zdjęć, tekstów i prac bez mojej zgody. |