Wpisy z tagiem: patchwork
sobota, 19 czerwca 2010
O dziwo dzisiaj nie naskrobię nic na temat decoupage'u. Tylko troszeczkę pomarudzę... a co w końcu mój blog, tak? Ha! Więc oto skrobię pazurkiem po ekranie... I tak kożystając, że mogę się wymknąć, ostatnio wymknęłam się z domku, na godzin chwilkę, pobuszować po okolicznych klamociarniach i szmatkolandach w poszukiwaniu sama nie wiedzieć czego... i w taki właśnie sposób znalazłam pewne cudo. Ujrzałam i oczom nie wierząc urzekłam siem cała. Niestety jak rozłożyłam to cacko byłam porażona. Jak można coś tak pięknego doprowadzić do stanu szmaty do podłogi. Obejrzałam, podumałam i żydowskim targiem nabyłam drogą kupna... inaczej rzadko coś możemy zdobyć. Ale! Potem pranie, aby móc ocenić czy warto było... i oto spójrzcie czy mogłam się temu oprzeć...
Piękna, wielgachna, bawełniana, nowa... ha... metka zagramaniczna, ale gdzie ona leżała "Bóg raczy wiedzieć", bo stan przed praniem był koszmarny... A to już detale... misterna robota, którą leciuchno muszę poprawić tu i ówdzie, bo niedociągnięcia szwowe wypatrzyłam. Poza tym bez wad!
A tu hafcikowe i patchworkowe cudeńka wszyte i naszyte...
Piękna robota, nie ma co... nie wiem czy ręczna, ale pomysł ktoś musiał podsunąć... Dumna jestem, że takową zdobycz przytachałam do domu, z małymi poprawkami, ale czego się nie robi dla dzieła sztuki. Bo dla mnie to wielkie dzieło, nieprawdaż? Następnym razem jak coś boskiego wpadnie mi w ręce również nie omieszkam się pochwalić... choć uczęszczanie do szmatkolandów i klamociarń nie bywa u mnie za często. Jednak jak widać od czasu do czasu warto!
czwartek, 18 marca 2010
W między jajeczkowaniu i nadawaniu jajom porcelanowego połysku popełniłam dwa chusteczniki, gdyż lakier sechł na jajach, a rączki musiały coś robić coś działać w czasie tego oczekiwania... Kto jest uzależniony od decou to wie o czym mówię... To silniejsze od człowieka! Jak tak zaczynam się wgłębiać w ten temat, to niestety wychodzi, że to nieuleczalna choroba chyba... Ludziska strzeszcie się, bo nie wiadomo jak się skończy... Chorobcia, a może z tym do lekarza? Podumama jeszcze... A wracając do tematu, to chciałam przedstawić chustecznik, który zaczęłam robić jeszcze tego samego wieczora po powrocie z douczania patchworkowego decoupage'u. I oto co mi wyszło...
Chustecznik powstał metodą patchworkową. Nie można jej zaliczyć do decoupage, ale też sprawia ogromną frajdę. Jest to technika polegająca wyłącznie na użyciu pędzla i farb w taki sposób, aby pomalowane fragnenty wyglądały jak naszyte kawałki materiału. i taki wlaśnie otrzymujemy efekt.
A to drugi wspomniany chystecznik jaki powstał w między czasie.
A to już dwa razem.
A tak wyglądają od spodu. Muszę przyznać, że jak widzę pięknie wykonaną rzecz, a nie wykończoną z tyłu lub od spodu to mnie trafia. Wygląda wtedy jak nie dokończona, albo zapomniana. Dla mnie osobiście traci bardzo dużo i czasami odkładam ją z niesmakiem. A przecież o to właśnie chodzi, aby całość była taka jak należy, a nie tylko co widoczne na pierwszy rzut oka. Może u mnie to już lekkie spaczenie, ale złapalam się na tym wiele razy, że bezwiednie oglądam tzw. strony lewe. Jednak to zależy tylko od poczucia twórcy. U mnie tak już zostanie. Jak robię to w całości, albo wcale. To tak jakbym posadziła trzy kwiatki w doniczkach, a pozostałe w obskubanym wiadrze. A moje denka wyglądają tak.
sobota, 27 lutego 2010
Kilka dni temu wreszcie zdecydowałam się na dopełnienie swojej wiedzy w dziedzinie decoupage'u i wylądowałam w pracowni wszystkim znanej Asket. Szczerze mówiąc dojrzewałam do patchworków ponad rok, aż wreszcie się dojrzałam i się zdecydowałam. I nie żałuję, gdyż technika ta przypadła mi do gustu. Choć zaczynając moje naukowe dzieła miałam mieszane uczucia mimo chęci wielkich, aby popełnić patchworkowego twora. I oto... efekt końcowy spodobał mi sie tak bardzo, że dnia następnego usiadłam i zawzięłam się na chustecznik w tym samym stylu. Jak będzie gotów to się chwalić będę. A teraz pokazuję moje wystudiowane w tym tygodniu u Asket dzieła...
Zegar patchworkowy gotowy do lakierowania
Zawieszka KIBELEK też gotowa do polakierowania I wszystko razem:
Na koniec polecam wszystkim szalonym decoupagystkom, ktore kochają pędzel i farby, gdyż na tym przede wszystkim polega decoupage patchworkowy. Naprawdę polecam i życzę miłej zabawy. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fajne ciekawe i pomocne
Moja galeria
Zaglądam, podglądam i podziwiam
Tagi
W większości prace prezentowane na moim blogu są dostępne w sklepiku. Jeżeli któraś z prac „przypadła CI do gustu” i chciałbyś ją mieć, proszę o kontakt ze mną.
Wszystkie umieszczone na blogu opisy, teksty, zdjęcia i prace są mojego autorstwa i przeze mnie wykonane. Jeśli autorem jest ktoś inny to zamieszczam o tym informację. Proszę i nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich zdjęć, tekstów i prac bez mojej zgody. |